Powszechnie przyjęło się, że last minute to oferta z i na ostatnią chwilę. Zresztą, to sugeruje sama nazwa, jednak podczas dokładnej obserwacji ofert można zauważyć, iż niekoniecznie trzeba ja rozumieć dosłownie. Bowiem niejedno biuro podróży już miesiąc wcześniej wyprzedaje wycieczki, nazywając je w taki właśnie sposób, a miesiąc, to przecież sporo czasu. Oczywiście, może się to nam wydać nieco podejrzane, zwłaszcza, jeśli w mediach usłyszymy o sprzedaży tego biura zagranicznej firmie, której już nie ufamy. To zaś może powodować, iż biuro – w obawie przed zniechęceniem się klientów – postanowi wycieczki wyprzedać wcześniej, by cokolwiek zyskać, zamiast tylko stracić. Oferty last minute mają to do siebie, że, owszem, można zapłacić mniej, jednak w zamian za to mamy mniej czasu na podjęcie decyzji, organizację finansów i spakowanie bagaży. Jednak, jeśli chcemy za wycieczkę zapłacić mniej, a równocześnie mieć większą przestrzeń czasową na organizację czynników wewnętrznych wyjazdu. Może watro skorzystać z takiej oferty last minute i przekonać się na własnej skórze. A przecież nie zawsze warto wierzyć mediom – zawsze możemy o te pogłoski zapytać pracowników biura…